Mój pierwszy wpis

   Już od kilkunastu dni, zabieram się za mój pierwszy wpis na moim blogu i ciągle po napisaniu kilku linijek ogarnia mnie zwątpienie. To, co widzę na ekranie monitora, wydaje mi się jakieś banalne, bez wyrazu i charakteru. Wiem, o czym chcę pisać, ale gdy piszę kolejne zdania             i przeglądam całość, to dochodzę do stwierdzenia ,,chciałeś dobrze, ale źle ci wyszło". 

   Przerywałem kilka razy pisanie i próbowałem szukać jakiejś pomocy u mistrzów, innych blogerów, którzy z tym zajęciem borykają się już latami.

   Mój blog ma być o tematyce społecznościowej. Wpisuję więc takie hasło w Google i szukam wzorów do naśladowania. Okazuje się to jednak nie takie proste. Jest masa informacji o tym,    co to jest blog, a nawet co to jest blog społeczny. Porady, różne narzędzia i adresy mające pomóc w jego założeniu, ale blogów, o jakie mi chodzi, nie ma.

   Dla chętnego nie ma nic trudnego. Kombinując w internecie na różne sposoby, znalazłem kilka o wspomnianej tematyce i spędziłem parę wieczorów, na ich czytanie i przeglądanie. 

   Niestety dalej stoję w tym samym miejscu. Większość z nich przytłacza swoim ogromem              i profesjonalizmem ich tworzenia, tak jakby dla autorów najważniejsze było ile jeszcze linków      i galerii zdjęć uda się umieścić na stronie. Natomiast jeśli chodzi o wpisy to wszystkie jakby były z jednej kategorii "Tekst bez tytułu a może i bez sensu".

   W jakim my żyjemy wspaniałym kraju.

   Stanęła mi przed oczami nasza gazeta lokalna. Też zawiera masę zdjęć przedstawiających rozradowane gęby naszych miejscowych pryncypałów. Obszerne relacje ze wspaniałych uroczystości z okazji kilkudziesięciolecia tego i tamtego. Reszta treści to opis wypadków samochodowych, które miały miejsce w naszym regionie. Och, zapomniałbym jeszcze o sporcie, przecież gramy  w B klasie.

   Po co szukam dziury w całym? Czy nie lepiej i prościej przyłączyć się do tłumu zadowolonych. Pisać o sukcesach i osiągnięciach, o naszej rzeczywistości, która może nie jest doskonała, ale nie jest też przecież tragiczna. Z drugiej strony czy to nie jest strata czasu, rozpisywać się o niej korzystając z podpowiedzi naszych kiboli "Polacy, nic się nie stało, nic się nie stało...". Zawsze byłem indywidualistą. W następnym wpisie będę już bardziej zdecydowany co do mojego stylu, charakteru i tematyki mojego bloga.

 

   PS. Chciałbym dodać, że nie wszystko w tym wpisie jest prawdą. W internecie napotkałem wiele naprawdę fajnych blogów. Ich autorzy są i będą dla mnie niedościgniętymi wzorami         do naśladowania. 

                                                    *     *     *

02 kwietnia 2016

via. Vikimedia Comons

Stanisław Magot

98 - 400 Wieruszów

ul. Warszawska 113

Zapraszamy do serwisu

tel.  48 668 216 761

tel. 48 62 78  41261

stmagot@gmail.com